Służył w 6. Pułku Zapasów w Chełmnie Pomorskim.. Był oficerem w Wojsku Polskim. Stworzył komórkę organizacyjną na terenie swojego pułku. Zastępca dowódcy jednostki organizacyjnej Armii Krajowej. Skazany przez Wojskowy Sąd na karę śmierci. Prezes Zarządu Koła Związku Kombatantów RP i Więźniów Politycznych w Wiązownej. Ogromny autorytet dla dzisiejszych młodych Polaków - Major JERZY MICHAŁ ZOUNER - był naszym gościem!
red: Ile miał Pan lat, gdy wstąpił Pan do Szarych Szeregów?
Jerzy Michał Zouner: Miałem 7 lat. Swoją przygodę z harcerstwem zacząłem w 134 DH "Wierna rzeka", w której potem objąłem funkcję dh. drużynowego.
red: Na czym polegała działalność w tej organizacji?
J.M.Z: Zuchy były łącznikami, nie były zorganizowane żadnym rozkazem Wojska Polskiego. Wszyscy uważali to za bardzo odważne i honorowe, gdyż Niemcy uznawali tylko jedną karę - śmierć na miejscu.
red: Czy dużo było dziewcząt w Szarych Szeregach? Jeśli tak, to na czym polegała ich praca?
J.M.Z.: Oczywiście! Harcerki były sanitariuszkami, umiały też posługiwać sie bronią.
red.: Jaka bronią dysponował oddział Szarych Szeregów?
J.M.Z.: Była to broń polska, zdobyczna broń niemiecka oraz tzw "sidolówki", czyli butelki z benzyną.
red.: Czy mimo wymierzonej kary, żałuje Pan swoich decyzji?
J.M.Z.: Nie, mimo iż po procesach wojskowych przez 3 lata leżałem w szpitalu prawie nieprzytomny. Wiara czyni cuda, najlepszym lekarstwem dla człowieka jest drugi człowiek.
Nie żałowałem, bo Ci, którzy ze mną byli, darzyli mnie ogromnym zaufaniem.
Od lewej: M.J. Zouner, u. Basia Baranowska, Krystyna Pachnik.
red: Co czuł Pan, gdy odczytano Panu wyrok?
J.M.Z.: To bardzo trudne pytanie. Był to lipiec 1944 r, kiedy aresztowano mnie za nazwisko, motywując to w sposób "szpieg niemiecki". Było nas 40 osób. Podczas zatrzymania w Celestynowie uciekliśmy. Biegł wraz ze mną 16 letni chłopiec, który żyje do dziś. Zgłosiliśmy się ochotniczo do wojska w Lublinie. Nie byliśmy najemnikami, tylko żołnierzami Wojska Polskiego. Pokonaliśmy wojsko niemieckie na Wale Pomorskim, konwojowałem transport rannych do Warszawy (1290 osób). Wyżywienie zdobywałem od kuzyna z Pomorza. 25 lipca zostałem skazany na karę śmierci. Spędziłem pół roku w celi śmierci, bez szans na wyjście z niej. Adwokat przydzielony mi, działał na korzyść władz.
red.: Jakie przeżycie wojenne zapisało się w Pana pamięci?
J.M.Z.: Duże akcje frontowe, ale najbardziej akcje sabotażowe (wysadzanie transportu, osłabianie sił wroga).
red: Jaka jest Pana dewiza życiowa?
J.M.Z.: Moja dewiza życiowa brzmi" Cieszyć się życiem i tym, co się ma ".
Do Złotej Ksiegi szkoły nasz Gość wpisał następujące słowa: Cieszę się, że mogłem spotkać się z młodzieżą, harcerzami i opowiedzieć o moich przeżyciach związanych z II wojną światową i czasach powojennych. Życzę uczniom i nauczycielom tej szkoły zdrowia i powodzenia w wychowaniu patriotycznym młodzieży. Sulejówek 15.04.2003 r.
Spotkanie z panem mjr. Jerzym Michałem Zounerem miało miejsce w klasie pofczas lekcji j. polskiego i wychowania obywatelskiego kl. III b gimnazjum.
W lekcji uczestniczyli harcerze z 14 DH im. "Orląt Lwowskich".